Archiwum

Archiwum dla ‘Chrześcijańskie’ Kategoria

56 – Bóg wybiera człowieka (nie na odwrót)

7 marzec, 2009 1 komentarz

55 – Okultysta Bush i jego koledzy

26 luty, 2009 2 comments

Tak się bawi, tak się bawi E – LI – TA !
..czyli o spędzaniu wolnego czasu przez elitę “rządzącej” światem.

Dark Secrets: Inside Bohemian Grove |część 1

Jest to pierwsza część filmu Alexsa Jonesa. Alex to facet zajmujący się NWO (New World Order, czyli Nowy Porządek Świata). Całość składa się z 9 części.

część 2 | część 3 | część 4 | część 5 | część 6 | część 7 | część 8 | część 9

Zwróćcie uwagę na faceta będącego w centrum okultystycznego rytuału w części 8 (8 minuta).

52 – Seria kazań wideo o 1 Jan

1 listopad, 2008 Dodaj komentarz

51 – Kazanie z mojego zboru :)

4 październik, 2008 Dodaj komentarz

50 – Moja tapetka (tapety chrześcijańskie)

21 wrzesień, 2008 5 comments

Przeszukując Internet w poszukiwaniu ładnych tapetek na pulpit z motywami chrześcijańskimi, niewiele udało mi się znaleźć. Jako że interesuję się conieco grafiką, postanowiłem więc stworzyć własną :) Bardzo prosty pomysł – znajduję ładną grafikę (np. krajobraz) i wkomponowuję w nią werset biblijny, który będzie mi przypominał o moim wspaniałym Bogu. Oto moja tapeta:

Jestem w stanie nieodpłatnie ( :D ) wytworzyć podobną tapetę każdemu kto się do mnie zgłosi :D Proszę tylko dostarczyć grafikę i werset.

49 – Muzyka chrześcijańska .mp3

20 wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

1. Polska (ok. 126 utworów):

- 50 utworów różnych autorów
- 10 utworów Janusza Bigdy
- 59 utworów (na dole strony)
- 7 utworów

2. Anglojęzyczna (ok. 100 utworów):

- 100 utworów – Steve Camp

Categories: Chrześcijańskie

48 – Lance Armstrong – zasadniczo dobra osoba

16 wrzesień, 2008 2 comments

Polecam kolejny bardzo ciekawy fragment “Jak to robił Jezus” R. Comforta :) Książka ta zajmuje się tematem  “jak ewangelizować” dlatego chrześcijanom polecam lekturę całej książki. Bardzo ważnym czynnikiem podczas ewangelizacji jest głoszenie Prawa ludziom, którzy go nie znają zanim ogłosi się Dobrą Nowinę. Prawo to czynnik, bez którego ewangelia nie może być skuteczna, ponieważ ewangelia to nie tylko zmartwychwstały i miłosierny Chrystus, ale również wszechmogący i sprawiedliwy Bóg, który nie wpuści do Królestwa nawet najmniejszego grzechu.

Kościół odszedł dziś daleko od biblijnej formy ewangelizacji. Zamiast tego oferuje Jezusa, Złotą Rączkę ludzkości. Dziecko narodziło się nam, Syn został nam dany – Zbawiciel przyszedł na świat, aby zbawić ludzi od grzechu. My zaś przedstawiamy Go jako Cudownego Życiowego Planistę, Wielkiego Doradcę Małżeńskiego, Potężnego Boga-podobnego Zapychacza Dziur, Księcia Pokoju umysłu, postać Ojca Wiecznego. Dodaliśmy to, co wydaje się niezbędne, aby przyciągnąć ludzi do przesłania i wyjęliśmy to, co wydaje się obraźliwe.

Być może uznasz, że Jezus korzystał z Prawa, aby dawać poznanie grzechu (jak robili to również Paweł i inni), lecz nie sądzisz, że jest to dziś potrzebne. Prześledźmy zatem na przykładzie, czy jest możliwe zdobyć kogoś przy pomocy współczesnej ewangelii, bez stosowania Prawa

Lance Armstrong

Wyobraź sobie, że masz okazję cofnąć się kilka lat wstecz i świadczyć Lance’owi Armstrongowi – światowej sławy sportowcowi – który otrzymał diagnozę, że ma nieuleczalnego raka. Spójrz na jego poglądy życiowe, zaczerpnięte z jego książki It’s Not About the Bike:

W noc poprzedzającą operację mózgu myślałem o śmierci. Przyjrzałem się swoim ważniejszym wartościom i zapytałem siebie czy, gdybym miał umrzeć to chciałbym, żeby to była walka, szarpanina, czy też pełne pokoju poddanie się? Jakiego rodzaju charakter miałbym okazać? Czy byłem zadowolony z siebie i z tego co dotąd zrobiłem w życiu? Zdecydowałem, że zasadniczo byłem dobrą osobą, pomimo że mogłem być lepszy, lecz równocześnie rozumiałem, że raka to nie obchodzi.

Zapytałem siebie, w co wierzyłem. Nigdy nie modliłem się wiele. Miałem mocną nadzieję i silne pragnienie, lecz nie modliłem się. Dorastając, rozwinąłem w sobie swego rodzaju nieufność do zorganizowanej religii, lecz czułem, że mam pewną zdolność do bycia osobą duchową i do trzymania się pewnych żarliwych wierzeń. Wierzyłem, że jestem odpowiedzialny za to, aby być dobrym człowiekiem, dlatego byłem w porządku, uczciwy, ciężko pracowałem i byłem honorowy. Skoro taki byłem, skoro byłem dobry dla mojej rodziny, prawdziwych przyjaciół, byłem jakimś wsparciem dla mojego społeczeństwa oraz nie byłem kłamcą, oszustem czy złodziejem, to wierzyłem, że to powinno wystarczyć. Gdybym umarł i rzeczywiście miałby być Ktoś lub jakaś obecność, stojąca tutaj i sądząca mnie, to miałem nadzieję, że będę sądzony według tego, jakie prowadziłem życie, a nie według tego, czy wierzyłem w jakąś szczególną księgę lub, czy zostałem ochrzczony. Jeśli rzeczywiście Bóg istnieje, to miałem nadzieję, że nie powie: „Nigdy nie byłeś chrześcijaninem, więc pójdziesz inną drogą, ale nie tą do nieba”. Gdyby tak miało być, zamierzałem odpowiedzieć: „Wiesz co? Masz rację. W porządku”.

Stwierdzenie, że jest „zasadniczo dobrą osobą” pokazuje, że rozumowanie Lance’a jest typowe dla świata (p. Prz 20:6). W jaki sposób chciałbyś mu świadczyć? Być może mógłbyś się po prostu podzielić Dobrą Nowiną, że Jezus umarł za jego grzechy. Jakie grzechy? Przecież on myślał, że w gruncie rzeczy jest dobrą osobą. Współczesne metody ewangelizacyjne uczą, że nie trzeba mówić zgubionym o naturze grzechu, ponieważ oni już mają tego świadomość. Jednak Biblia mówi coś przeciwnego (Rz 7:7) i słowa Lance’a potwierdzają to.

Zwróć uwagę na to, jak sportowiec sam się ocenił, według standardów jakich się od niego wymaga: „skoro nie byłem kłamcą, oszustem czy złodziejem, to wierzyłem, że to wystarczy”. Praca Prawa została wpisana w jego serce (p. rz 2:15). Wiedział o tym, że pewien rodzaj „dobroci” jest przez Boga wymagany. Gdy rozważał swoje spotkanie z Nim na Sądzie, powiedział: „Wierzyłem, że jestem odpowiedzialny za to, aby być dobrym człowiekiem, dlatego byłem w porządku, uczciwy, ciężko pracowałem i byłem honorowy”.

Następnie stwierdził, że jeśliby Bóg miał go posłać na wieczność do piekła to „w porządku”. Jego słowa pokazują, że nie miał rzeczywistego strachu przed potępieniem. Dlaczego? Ponieważ nie przyjmował faktu, aby Bóg go potepił. Przecież był zasadniczo dobrą osobą.

Za jego słowami kryła się postawa: „Okay Boże. Jestem ludzką istotą moralnie w porządku. Jeśli jesteś tak niedorzeczny, tak niesprawiedliwy, tak nie w porządku… poślij mnie do piekła, nie obchodzi mnie to”. Innymi słowy, Lance nie wierzył w to, że mógłby skończyć w piekle. Dlaczego? Ponieważ został zwiedziony w myśleniu, że Boże standardy są takie same jak jego.

Zwróć również uwagę na to, że podobnie jak wielu ludzi, Armstrong nie chciał użyć słowa „piekło”. Zastąpił je słowami „inna droga, ale nie ta do nieba”. Jeśli nawet chrześcijanie nie potrafią mówić o realności piekła, to dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że świat potraktuje to poważnie?

Co zatem powiedziałbyś Lance’owi, aby pokazać mu, że potrzebuje Zbawiciela? Mógłbyś np. powiedzieć, że Bóg ma wspaniały plan dla jego życia. Jednak on właśnie otrzymał diagnozę, że ma śmiertelnego raka, więc tutaj to nie pasuje. Nie ma nic wspaniałego w leczeniu raka. „Lekarstwo” jest czasem gorsze niż choroba.

Można by spróbować powiedzieć mu o tym, że Bóg go uzdrowi – jeśli odda swoje serce Jezusowi. Lecz jeśli Bóg go nie uzdrowi? Wtedy skończyłby całkowicie pokonany przez chorobę, nie oddawszy swego serca Jezusowi.

Może zechcesz mu wmówić, że tak naprawdę nie jest szczęśliwy, że jazda na rowerze, którą tak kochał i którą żył – i sześć kolejnych zwycięstw w Tour de France – nie satysfakcjonują go. Powiedz mu, że bogactwo i sława, jakie wraz z tymi sukcesami przyszły oraz małżeństwo z piękną gwiazdą, tak naprawdę nie dały mu szczęścia. On ma zupełnie inne zdanie na ten temat.

A co by było, gdybyś poszedł śladami Jezusa i pokazał Lance’owi prawdziwą naturę grzechu, aby zrozumiał konieczność krzyża i tego, dlaczego musi pokutować i zaufać Zbawicielowi?

Categories: Chrześcijańskie

47 – Dyskusje. “Sprzeczności” Rdz. 1 i Rdz. 2

8 wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

Czasami udzielam się na serwisach społecznościowych i forach. Wpadłem na pomysł by co niektóre moje wypowiedzi kopiować tutaj na bloga aby zapobiec ich zniknięciu w zakamarkach internetowej rzeczywistości…

Na grono.net koledzy ateiści zarzucają sprzeczność dwóch opisów stworzenia świata (Rdz. 1 i Rdz. 2). Pozwolę sobie skopiować moją wypowiedź.

Pierwszy rozdział ma na celu pokazanie kolejności stworzenia – wyszczególnione są dni i co było stworzone w danym dniu. Drugi rozdział ma zupełnie inną funkcję – pokazuje relacje między Bogiem, a człowiekiem. Nie ma podziału na dni. Zgodnie z waszą logiką można kwestionować Biblię, argumentując, że raz są dni, a raz ich nie ma. Jawna “sprzeczność”.

W drugim opisie nie ma słów określających czas, takich jak np. “później”, “następnie”, “potem” itp. I żeby było jasne – opieram się na tłumaczeniach interlinearnych a nie na przekładach, bo tam jest bardzo różnie. Ale w KJV, najbardziej szanowanym przekładnie, często jest “and” a nie “później” i w wielu innych przekładach też. Np. weźmy na tapetę Rdz. 2, 18

http://tnij.com/jYug

W KAŻDYM anglojęzycznym przekładzie powyżej (a pod powyższym linkiem jest ich 16) zamiast polskiego “potem” jest użyte “and” więc wasza teoria o sprzeczności pierwszego opisu z drugim zostaje obalona. “And” służy wyliczeniu, a nie przekazaniu kolejności. Kontekst wcale nie wskazuje na kolejność. Poza tym nie wiem jak to sobie wyobrażacie. Uważacie, że autor Księgi Rodzaju pomylił się? Wg. was był aż takim ignorantem by zrobić taki banalny błąd?

46 – Ewangelizacja przez relacje

14 sierpień, 2008 10 comments

Święty Franciszek z Asyżu powiedział: „Zawsze głoszę ewangelię, a gdy trzeba używam słów”. Być może chodziło mu o to: „Nie głoś zwykłych słów, niech ten grzeszny świat widzi również rzeczywistość wiary w twoich dobrych uczynkach”. Niemniej we współczesnym Kościele, wielu chrześcijan, aby usprawiedliwić brak głoszenia słowa ludziom, uprawia „ewangelizację stylem życia”. Zgodnie ze statystycznymi badaniami Barna Groupe, 74% nowonarodzonych na nowo dorosłych jest zaangażowana w taką metodę dzielenia się swoją wiarą, która mówi: „żyj w taki sposób, który robi wrażenie na niewierzących i wywołuje u nich pytania o twój styl życia”.*

Inna popularna metoda to “ewangelizacja przez relacje”. Polega ona na tym, że chrześcijanie budują relacje z grzesznikami, a po jakimś czasie uzyskują prawo do mówienia im o zbawieniu ich dusz. Może to zajmować dni, tygodnie, miesiące a nawet lata.

Zapytajcie sami siebie, kim są najtrudniejsi do zdobycia ludzie? Czy nie są to niezbawieni członkowie naszych rodzin i przyjaciele? Nie chcemy ich urazić, ponieważ to mogłoby zniszczyć nasze relacje. Tak samo jest z naszymi sąsiadami i współpracownikami. Dlaczego więc mielibyśmy budować relacje z ludźmi, którym chcemy świadczyć? Przecież powoduje to tylko utrudnienie w świadczeniu, ponieważ jeśli ich urazimy to ryzykujemy utratą relacji, którą zbudowaliśmy.

W rzeczywistości łatwiej jest mówić o zbawieniu obcym, ponieważ możemy otwarcie mówić im o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Jeśli nasza otwartość urazi ich, odchodzą i nie tracimy relacji, ponieważ nic znaczącego nie zostało zbudowane. Natomiast nasze wysiłki, aby powiedzieć im o duchowych sprawach, pokazują, że choć jesteśmy obcy, to troszczymy się o ich wieczne przeznaczenie.

Ile czasu zajęło Jezusowi budowanie relacji z kobietą przy studni, zanim powiedział jej o grzechu? Wydaje się, że trwało to kilka minut. Jak długo budował relacje z Zacheuszem, zanim zawołał go na dół i rozmawiał o duchowych rzeczach? Prawda jest taka, że nikt z nas nie może czekać zbyt długo, ponieważ grzesznik może umrzeć i skończyć w Jeziorze Ognistym… w czasie gdy my jesteśmy zajęci budowaniem relacji z nim. Pismo mówi nam, że teraz jest czas łaski, dziś jest dzień zbawienia. (p. 2 Kor 6:2).

*Barna Group, „Survey Shows How Christians Share Their Faith,” („Badania pokazują w jaki sposób chrześcijanie dzielą się swoją wiarą”) Styczeń 31, 2005 www.barna.org.

Categories: Chrześcijańskie

45 – Boże Prawo i grzech

13 sierpień, 2008 Dodaj komentarz

W tej i kilku następnych notatkach przytoczę niektóre ciekawe fragmenty książki “Jak to robił Jezus” Ray’a Comfort’a – polecam chrześcijanom całą książkę.

Diagnoza i lekarstwo (s. 5)

Pewnego razu oglądaliśmy film dokumentalny o Tybecie. Widzieliśmy pewną wieśniaczkę, która wędrowała wokół świętej góry. Kobieta zatrzymywała się co kilka kroków, by upaść na twarz w górskim pyle. Następnie podnosiła się i po kilku krokach powtarzała żmudny, i bolesny rytuał. Taką pielgrzymkę (trasa liczyła 50 kilometrów) odbyła już w swoim życiu 29 razy! Na pytanie dlaczego to robi, uśmiechnęła się słodko i odpowiedziała: “Chcemy odrodzić się w niebie.”

Taki sposób myślenia jest charakterystyczny dla wielu ludzi. Wielu myśli, że przez swoje cierpienie i samozaparcie będzie mogło wejść do nieba: czołgają się na swych zakrwawionych kolanach i rękach, wstrzymują od niektórych pokarmów, ranią ciało, wrzucają swoje ukochane dzieci do rzeki Ganges, powstrzymują od światowych przyjemności i dają ofiarnie pieniądze na pewne wartościowe cele. Wielu leży na łożach z gwoździ, a inni siedzą w twardych ławkach, zamęczając się dźwiękiem nudnych i pustych kazań. Wydaje im się, że Bóg uzna ich cierpienia czy samozaparcie za godną przyjęcia ofiarę – wartościowe zadośćuczynienie za ich grzechy. To pokazuje, że nie rozumieją prawdziwej natury grzechu. Podobnie jak starożytni Żydzi, ludzie ci starają się uświadomić swoją własną sprawiedliwość, nie znając sprawiedliwości, która pochodzi od Boga (patrz Rz 10:3).

Wyjaśnię to lepiej na przykładzie. Pewien okrutny morderca pomyślał, że dobry sędzia wypuści go, jeśli zapłaci mu niewielką sumę pieniędzy, chociaż prawo żądało kary śmierci za tego typu wykroczenie. Dobry sędzia był przerażony faktem, że sadystyczny morderca sądził, iż odejdzie wolny po zapłaceniu niewielkiej sumy pieniędzy. Oferując taką zapłatę, kryminalista pokazał, że odebranie ludzkiego życia nie jest dla niego poważnym przestępstwem, a to jeszcze bardziej powiększyło jego winę.

Sędziego wszechświata nie zadowoli cierpienie, które ludzie sami sobie zadają. Tak naprawdę On jest tym zbulwersowany. Biblia mówi, że ofiara złego człowieka jest obrzydliwością dla Pana (p. Prz 21:27). Nawet najlepsza rzecz, jaką możemy złożyć na ofiarę za nasze grzechy jest dla Niego obrzydliwą zniewagą i tylko ujawnia fakt, że nie uważamy naszych przestępstw przeciw Jego Prawu za coś poważnego – nie traktujemy ich serio. To właśnie dlatego potrzebujemy Prawa (Dziesięciu Przykazań), aby pokazało nam standardy sprawiedliwości, których Bóg od nas wymaga.

Nieznajomość Bożego moralnego prawa pozostawia większość ludzkości w fałszywym przekonaniu, że ich dobre uczynki zarekomendują ich Bogu. Dopóki ta wieśniaczka nie pozna sprawiedliwych standardów Sędziego, na którego stara się wpłynąć, będzie nadal włóczyć się wokół świętej góry.

Prawo ujawnia nam, że grzech jest “ogromnie grzeszny” (p. Rz 7:13). Gdy zobaczymy głębię grzechu, to nigdy więcej nie ośmielimy się pomyśleć, że możemy w jakikolwiek sposób zadośćuczynić za grzech. Ta świadomość sprawi, że będziemy liczyć tylko na Boże miłosierdzie i to poprowadzi nas do krzyża Jezusa Chrystusa.

Categories: Chrześcijańskie