Polecam kolejny bardzo ciekawy fragment “Jak to robił Jezus” R. Comforta :) Książka ta zajmuje się tematem “jak ewangelizować” dlatego chrześcijanom polecam lekturę całej książki. Bardzo ważnym czynnikiem podczas ewangelizacji jest głoszenie Prawa ludziom, którzy go nie znają zanim ogłosi się Dobrą Nowinę. Prawo to czynnik, bez którego ewangelia nie może być skuteczna, ponieważ ewangelia to nie tylko zmartwychwstały i miłosierny Chrystus, ale również wszechmogący i sprawiedliwy Bóg, który nie wpuści do Królestwa nawet najmniejszego grzechu.
Kościół odszedł dziś daleko od biblijnej formy ewangelizacji. Zamiast tego oferuje Jezusa, Złotą Rączkę ludzkości. Dziecko narodziło się nam, Syn został nam dany – Zbawiciel przyszedł na świat, aby zbawić ludzi od grzechu. My zaś przedstawiamy Go jako Cudownego Życiowego Planistę, Wielkiego Doradcę Małżeńskiego, Potężnego Boga-podobnego Zapychacza Dziur, Księcia Pokoju umysłu, postać Ojca Wiecznego. Dodaliśmy to, co wydaje się niezbędne, aby przyciągnąć ludzi do przesłania i wyjęliśmy to, co wydaje się obraźliwe.
Być może uznasz, że Jezus korzystał z Prawa, aby dawać poznanie grzechu (jak robili to również Paweł i inni), lecz nie sądzisz, że jest to dziś potrzebne. Prześledźmy zatem na przykładzie, czy jest możliwe zdobyć kogoś przy pomocy współczesnej ewangelii, bez stosowania Prawa

Lance Armstrong
Wyobraź sobie, że masz okazję cofnąć się kilka lat wstecz i świadczyć Lance’owi Armstrongowi – światowej sławy sportowcowi – który otrzymał diagnozę, że ma nieuleczalnego raka. Spójrz na jego poglądy życiowe, zaczerpnięte z jego książki It’s Not About the Bike:
W noc poprzedzającą operację mózgu myślałem o śmierci. Przyjrzałem się swoim ważniejszym wartościom i zapytałem siebie czy, gdybym miał umrzeć to chciałbym, żeby to była walka, szarpanina, czy też pełne pokoju poddanie się? Jakiego rodzaju charakter miałbym okazać? Czy byłem zadowolony z siebie i z tego co dotąd zrobiłem w życiu? Zdecydowałem, że zasadniczo byłem dobrą osobą, pomimo że mogłem być lepszy, lecz równocześnie rozumiałem, że raka to nie obchodzi.
Zapytałem siebie, w co wierzyłem. Nigdy nie modliłem się wiele. Miałem mocną nadzieję i silne pragnienie, lecz nie modliłem się. Dorastając, rozwinąłem w sobie swego rodzaju nieufność do zorganizowanej religii, lecz czułem, że mam pewną zdolność do bycia osobą duchową i do trzymania się pewnych żarliwych wierzeń. Wierzyłem, że jestem odpowiedzialny za to, aby być dobrym człowiekiem, dlatego byłem w porządku, uczciwy, ciężko pracowałem i byłem honorowy. Skoro taki byłem, skoro byłem dobry dla mojej rodziny, prawdziwych przyjaciół, byłem jakimś wsparciem dla mojego społeczeństwa oraz nie byłem kłamcą, oszustem czy złodziejem, to wierzyłem, że to powinno wystarczyć. Gdybym umarł i rzeczywiście miałby być Ktoś lub jakaś obecność, stojąca tutaj i sądząca mnie, to miałem nadzieję, że będę sądzony według tego, jakie prowadziłem życie, a nie według tego, czy wierzyłem w jakąś szczególną księgę lub, czy zostałem ochrzczony. Jeśli rzeczywiście Bóg istnieje, to miałem nadzieję, że nie powie: „Nigdy nie byłeś chrześcijaninem, więc pójdziesz inną drogą, ale nie tą do nieba”. Gdyby tak miało być, zamierzałem odpowiedzieć: „Wiesz co? Masz rację. W porządku”.
Stwierdzenie, że jest „zasadniczo dobrą osobą” pokazuje, że rozumowanie Lance’a jest typowe dla świata (p. Prz 20:6). W jaki sposób chciałbyś mu świadczyć? Być może mógłbyś się po prostu podzielić Dobrą Nowiną, że Jezus umarł za jego grzechy. Jakie grzechy? Przecież on myślał, że w gruncie rzeczy jest dobrą osobą. Współczesne metody ewangelizacyjne uczą, że nie trzeba mówić zgubionym o naturze grzechu, ponieważ oni już mają tego świadomość. Jednak Biblia mówi coś przeciwnego (Rz 7:7) i słowa Lance’a potwierdzają to.
Zwróć uwagę na to, jak sportowiec sam się ocenił, według standardów jakich się od niego wymaga: „skoro nie byłem kłamcą, oszustem czy złodziejem, to wierzyłem, że to wystarczy”. Praca Prawa została wpisana w jego serce (p. rz 2:15). Wiedział o tym, że pewien rodzaj „dobroci” jest przez Boga wymagany. Gdy rozważał swoje spotkanie z Nim na Sądzie, powiedział: „Wierzyłem, że jestem odpowiedzialny za to, aby być dobrym człowiekiem, dlatego byłem w porządku, uczciwy, ciężko pracowałem i byłem honorowy”.
Następnie stwierdził, że jeśliby Bóg miał go posłać na wieczność do piekła to „w porządku”. Jego słowa pokazują, że nie miał rzeczywistego strachu przed potępieniem. Dlaczego? Ponieważ nie przyjmował faktu, aby Bóg go potepił. Przecież był zasadniczo dobrą osobą.
Za jego słowami kryła się postawa: „Okay Boże. Jestem ludzką istotą moralnie w porządku. Jeśli jesteś tak niedorzeczny, tak niesprawiedliwy, tak nie w porządku… poślij mnie do piekła, nie obchodzi mnie to”. Innymi słowy, Lance nie wierzył w to, że mógłby skończyć w piekle. Dlaczego? Ponieważ został zwiedziony w myśleniu, że Boże standardy są takie same jak jego.
Zwróć również uwagę na to, że podobnie jak wielu ludzi, Armstrong nie chciał użyć słowa „piekło”. Zastąpił je słowami „inna droga, ale nie ta do nieba”. Jeśli nawet chrześcijanie nie potrafią mówić o realności piekła, to dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że świat potraktuje to poważnie?
Co zatem powiedziałbyś Lance’owi, aby pokazać mu, że potrzebuje Zbawiciela? Mógłbyś np. powiedzieć, że Bóg ma wspaniały plan dla jego życia. Jednak on właśnie otrzymał diagnozę, że ma śmiertelnego raka, więc tutaj to nie pasuje. Nie ma nic wspaniałego w leczeniu raka. „Lekarstwo” jest czasem gorsze niż choroba.
Można by spróbować powiedzieć mu o tym, że Bóg go uzdrowi – jeśli odda swoje serce Jezusowi. Lecz jeśli Bóg go nie uzdrowi? Wtedy skończyłby całkowicie pokonany przez chorobę, nie oddawszy swego serca Jezusowi.
Może zechcesz mu wmówić, że tak naprawdę nie jest szczęśliwy, że jazda na rowerze, którą tak kochał i którą żył – i sześć kolejnych zwycięstw w Tour de France – nie satysfakcjonują go. Powiedz mu, że bogactwo i sława, jakie wraz z tymi sukcesami przyszły oraz małżeństwo z piękną gwiazdą, tak naprawdę nie dały mu szczęścia. On ma zupełnie inne zdanie na ten temat.
A co by było, gdybyś poszedł śladami Jezusa i pokazał Lance’owi prawdziwą naturę grzechu, aby zrozumiał konieczność krzyża i tego, dlaczego musi pokutować i zaufać Zbawicielowi?
Ostatnie komentarze